witajcie w ten ponury poniedziałkowy poranek!!!
ale tylko na zewnątrz :)))
powoli i do nas przywitał mróz...
póki co bez śniegu...
ale trzeba być przygotowanym na mroźne zimowe wieczory...
w domu zaś powrót do natury...
znowu zawitała prostota Skandynawii...
czyli biel, szarość i czyste drewno...
idealna kompozycja nie tylko na zimę!!!
na fotelu bujanym
tym razem szary (wełniany) pled sweter,
wzdychałam do niego jakieś 2 miesiące, patrząc na pewną wystawę sklepową...
no i w końcu jest ze mną...
na prawdę grzeje...
a w ręce kubek gorącej kawy:
drewniane DALA - HAND MADE
(nasz stary prezent ślubny)
dziękuję Moniko!!!
zagościły w przedpokoju...
czyż nie idealnie pasują???
u syna zaś nowość, czyli biel...
typowa skandynawska lampa...
kulki - typowe bullar...
i troche klimatu...
lampki klamerki (zeszłoroczny zakup)
potrzebne mi jednak wsparcie w sprawie dywanu...
prawie się zdecydoawałam, ale dałam sobie jeszcze kilka dni na przemyślenie...
bo musi być mega ciepły...
wełniany skandynawski dywan...
link:
ten akurat ma ciekawy splot i kolor:
i jak???
dobry wybór???
przed domem jeszcze pusto...
póki co tylko gruba drewniana gwiazda...
dziękuję,że dotrwaliście do końca posta :D
czekam na Wasze opinie i pomoc w sprawie dywanu :)))
<3 <3 <3
pozdrawiam
aga :D