poniedziałek, 14 stycznia 2013

cos szklanego...

Kiedy to byłam w grudniu u rodziców w Polsce zakupam klosz na słodkości, ale taki duży żeby było na dużą ilość mufinek czy bułeczek drożdżowych lub czasem na tort :))) po powrocie do domu schowałam go do szafki w kuchni, ale dzisiaj poszalałam ze sprzątaniem i wpadłam na pomysł, że mam jeszcze naklejki od Moniki i może coś przypasuję... i tak pasowała jak ulał granatowa :)))

niestety nie mam jeszcze talerza pod klosz :(((
jutro ruszam na łowy to może coś fajnego znajdę, może na starociach a może w Ikei???

a tu proszę efekt z naklejką:


pięknie będzie się komponować na stoliku kawowym przy narożniku lub na dużym, białym, okrągłym stole :)))





a  talerz najlepiej szklany lub biały :)))



taka mała rzecz a tak cieszy, po prostu lubię zawsze coś poprzestawiać, pokombinować, żeby tanim kosztem mieć coś innego niż wszyscy, chociaż powielam styl skandynawski... ale na dzień dzisiejszy daleko mi do niego...

po prostu małymi krokami miesiąc po miesiącu jest ładniej, szkoda że nie widzieliście mojego mieszkania rok temu... nie ma czym się chwalić... chociaż moja siostra powiedziała mi pewnego razu, a było to ubieglego lata, ze powinnam zalożyć blog "kamuflaż po polsku"... hehehe... i tak zwlekałam z założeniem do teraz... ale nie będę wracać do staroci bo i tak wszystko idzie do przodu i zawsze coś można sfotografować i się z wami podzielić... :)))

to tym czasem do jutra :)))
buziaki.

4 komentarze:

  1. bardzo ładnie wyszło, czekam na talerz...

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha to tak jak u mnie, szkoda że nie zrobiłam zdjęć przed...bo był dosłownie strych, choć i tak mieszkanie odbiega dużo od tego z moich marzeń jest o niebo lepiej... Tobie życzę by takim było...pomysł na klosz świetny!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję serdecznie, jakos w grupie raźniej :)))
      no klosz sie udał, dzięki Monice wszystko w naszym domu nabiera barw!!!
      buziak :)

      Usuń